Kartki z dziennika doktora Twardego.

Autor: Artur Żyłkowski (zylkos) / 2018-02-01

Twarze:W czasie akcji pod Policzną wzieliśmy do niewoli dwóch Niemców,dwie hitlerowskie szyszki.Wielka radość zapanowała wsród żołnierzy naszego oddziału.Ogromne,spasione,niemal dwumetrowe chłopy-typowi przedstawiciele Herrenvolku.Twarze mieli zawzięte,poważne skupione.Lęku nie było na nich widać.Czyżby mieli nadzieję,że wyjdą cało z opresji?Nasi żołnierze prowadzili ich na postronku.Co z nimi zrobić?Rozwalić!-padają głosy.Szkoda czasu i zachodu.Dać chłopcom,oni już wiedzą,co z takimi należy czynić.Zażądać zwolnienia naszych zakładników.Jedno było pewne,że trzymać ich w oddziale nie należało.Utrudniłoby to naszą swobodę i szybkość działania-podstawę prowadzenia akcji partyzanckich.Ostatecznie zapadł wyrok śmierci.Od dawna interesowała mnie fizjonomika.Jako fotografik dążyłem do uchwycenia choćby przelotnego grymasu,który by odzwierciedlał prawdę o osobowości człowieka.Wiedziony tą przyrodniczą ciekawością poszedłem do jeńców.Było to pouczające studium.Chciałem zaobserwować,czy w sytuacji,w jakiej się znaleźli,buta ustąpi z ich twarzy na rzecz innych uczuć.Lecz oblicza powlekała zimna maska.Mówiła o pogardzie śmieri i pogardzie dla nas-wrogów.Nie mogłem doszukać się w nich strachu ani prośby o współczucie.Założono im stryczki na szyje.I byłoby już po wszystkim,gdyby nie doskoczył do jednego z nich młody żołnierz.Zanim zdołaliśmy ochłonąć ze zdumienia,wbił wąski sztylecik między żebra skazańca. Z pasją wiercił nim w jego ciele.Usłyszeliśmy jęk bólu.Poczułem mdłości i obrzydzenie.Natychmiast przedstawiłem młodego sadystę do raportu karnego.Oddaliłem się szybko,mając w oczach twarz okrutnika.Młoda,prawie dziecinna buzia.Cherubinek o brzoskwiniowej cerze,pełen uroku i chłopięcej świerzości.Jakże to wszystko pogodzić z czynem...?Podszedłem do komendanta Graba.Powiedziałem:-To do czego dopuszczacie,jest niegodne naszych żołnierzy.Otrzymałem zapewnienie,że konsekwencje wychowawcze zostaną przykładowo wyciągnięte.Zarządził zbiórkę kompanii.W gorących słowach potępił przejaw hańbiącego okrucieństwa.Ale padły one na umysły rozgorączkowane wydarzeniami dnia-i chybiły,nie pozostawiając trwałego śladu...W dwa dni po egzekucji posypały się na nas listy z nieba.Były to ulotki zrzucone  z samolotu i podpisane przez sam rząd wielkiej Rzeszy.Adresat:Polska Organizacja Terrorystyczna.Wydrukowano w nich po polsku:,,Wydajcie nam dwóch waszych jeńców,a my zwolnimy waszych zakładników".Równocześnie rozwieszono obwieszczenia,z których jedno przedstawiam:OBWIESZCZENIE:Po podstępnym napadzie w dniu 11.6.1944 pod Policzną,powiatu radomskiego,uprowadzeni zostali przez członków nielegalnej organizacji dwaj reichsdeutsche:1.Landwirtschaftsrat Karl JORDAN,2.Kreislandwirt Reinhold BERGER.Jeżeli w ciągu 3 dni,od dnia niniejszego obwieszczenia począwszy,uprowadzeni nie powrócą zdrowi i cali-to osoby skazane w dniu 12.6.1944 przez Sąd Doraźny na karę śmierci za należenie do nielegalnej organizacji-(przestępstwo wg par-ów 1 i 2 Rozporządzenia o zwalczaniu zamachów na niemieckie dzieło odbudowy w GG z dn.2.10 1943),a mianowicie:1.DZIECHCIERSKI Marian z Janowca.2.KORTYLEWSKI Franciszek z Janowca.3.KOSMALA Franciszek z Janowca.4.WÓJCIK Franciszek z Janowca.5.ROJEK Stanisław z Suchej.6.WOLIŃSKI Stanisław ze Zwolenia.7.BOLESŁAWSKI Stefan z Janowca.8.GŁOWACKI Stanisław z Janowca.9.GRASZKIEWICZ Marian z Janowca.10.BRONIK Stanisław z Babina.11.ANDERSEN Wigo z Janowca.12.ANDZELM Paweł z Janowca.13.FILIPOWSKI Edward z Janowca.14.NOWAKOWSKI Władysław ze Zwolenia.zostaną rozstrzelane.Poza tym cofnięty zostanie przewidziany akt łaski dla 16 Polaków skazanych już w dniu 7.4.1944 przez Sąd Doraźny na karę śmierci:(Porównaj Nr-y 32-39,41-43,45-48 i 50 obwieszczenia z dnia 11.4.1944) i również te osoby zostaną rozstrzelane.                                                                                                       Der SS-und Polizeifurer                                                                                                              im Distrikt Radom Radom,dnia 13.6.1944.

Obwieszczenia zostały bez odpowiedzi.Więźniowie nie żyli już od kilkunastu  godzin.Na trzeci dzień władze okupacyjne rozlepiły plakaty na domach,parkach i gdzie popadło:ACHTUNG!BANDENGEFAHR!Dla nas,starszyzny,ostatnie wydarzenia stały się źródłem poważnych refleksji.Oglądaliśmy wzajemnie nasze twarze z większym niz dotąd zainteresowaniem.Kilka dni temu patrzyliśmy                                                                                                                                                     na oblicza naszych jeńców-na twarde,brutalne maski ludzi,których nauczono nienawiści i którzy głęboko przejęli się zasadą bezwzględnego realizowania najpotworniejszej z ludzkich myśl-idei faszystowskiej.Nie było w nich litości ani dla siebie,ani dla wroga.Idea wyrzeźbiła na nich okrucienstwo i tępy fanatyzm.Patrzyliśmy również na lalkowatą buzię naszego szesnastoletniego żołnierza.Nawet najwytrawniejszy fizjonomista nie wyczytałby z niej tego sadyzmu,który się nam objawił.Ciekawi nas,jakie rysy będzie miała jego twarz w latach wieku męskiego?Czy upodobnią się do rysów gestapowskiego zbira?A może życie potoczy się inaczej i wymodeluje zeń wartosciową społecznie jednostkę?Warto by zaobserwować ,co czas wyryje na tej dziecinnej jeszcze twarzyczce.Zeszliśmy na wieczerzę w kwaterze jednego z nas.Unosił się tutaj zapach siana,obory i kuchni.Gospodyni nakryła stół białym obrusem.Na patelni skwierczała słonina-omasta do jajecznicy.Na stole znalazła się manierka bimbru.Rozmowa toczyła się ciągle wokół wydarzeń poprzednich dni.Mówiliśmy o tym,co jest naszą troską.Mówiliśmy o młodzieży partyzanckich oddziałów.Co z niej wyrośnie...?Wiadomo,że kto raz zdobędzie się na zamordowanie człowieka,to traci już wszelkie hamulce i szacunek dla życia.Zastanawialiśmy się ,skąd u naszego młodzika tyle okrucieństwa.-To instynkt-powiedział dowódca-który znamionuje każde prymitywne ludzkie zwierzę,jeśli znajdzie się ono w zagrożeniu.-To zemsta za krzywdy-mówił Kazik Huragan.-To winę ponoszą okropności wojny-wtrącił gospodarz.-Upraszczanie zagadnienia-zaprzeczył Jan-przecież wzory tych okrucieństw musiał przedtem ktoś wynaleźć.Musiał spopularyzować wśród ludzi.Genialny sadysta mógł wyrazić je w sztukach plastycznych lub pisanym czy śpiewanym słowie.Dyskusja stawała się zoraz bardziej ożywiona.-Rozmówmy się z naszym młodym oprawcą-padła czyjaś propozycja.Zawołany wszedł nieśmiało,minę miał zakłopotaną.-No cóż-pytamy-czemuś się tak pastwił?Odpowiada wzruszeniem ramion.-Jakie są wasze ulubione książki-zapytał ktoś?-Najchętniej czytam Karola Maya,Sienkiewicza...-rozgadał się potem,że dobrze pamięta i żywo mu stoją przed oczmi momenty wbijania na pal,rozrywania końmi,wleczenia za koniem.Dziwi się,że  tylko własowcy stosują torturę wleczenia za koniem.A my nie!-Zbytnio się certolimy z wrogiem,a nas szkop nie pożałuje.Mieliśmy dość.Uzyskaliśmy jasny obraz jego mentalności.Las jak żadna inna forma bytowania,stworzył warunki dla realizowania najokrutniejszych pomysłów pisarzy.-Tak-powiedział kapelan-Książki uczą kochać lecz też nienawidzić i zabijać.O tym nie wolno zapominać.Jan pochwycił ten argument,gdyż potwierdzał on jego tezę.Jakiż potężny bodziec dla rozbudzenia miłości czy nienawiści stanowi sztuka.Wiedzą o tym pedagodzy całego świata,ale są niekonsekwętni w swych poczynaniach.Istnieją zakazy oglądania niektórych filmów,by przedwcześnie nie rozbudzać u nieletnich seksualizmu.Nie zakazuje się natomiast zabawek militarnych,pistolecików,szabelek...Tłumi się niektóre instynkty,kto wie,czy nie bardziej ludzkie,a puszcza się wodze instynktom o wiele groźniejszym,jak niszczenie i mordowanie.-Z tymi zabawami w wojsko to chyba przesada-wtrąca się Huragan,a co do sztuki,oddaje ona zarówno pozytywne jak i negatywne przejawy życia.To jest jej prawo.Czyż artysta ma się zstanawiać,jaki wpływ wychowawczy na człowieka wywrze jego twórczość?On tworzy z potrzeby tworzenia.-Masz w części tylko rację-odpowiada Jan,ale nie trzeba być wytrawnym psychologiem,ażeby pojąć i uświadomić sobie,że patrzenie od dzieciństwa na obrazy tortur,zadawanych człowiekowi przez człowieka,na sceny mordowania dzieci przez żołdaków Heroda,na męczeństwa świętych,na ziejące rany Chrystusa Pana w sztuce kościelnej-nie pozostało bez wpływu na młode,bezkrytyczne ludzkie umysły.Może to stępia ich wrażliwość na cierpienie,a może wręcz przeciwnie:daje im wzór jak torturować bliźnich.Zresztą czym innym jest intencja autora,a czym innym nasza interpretacja.Odmiennie bowiem wygląda zbrodnia ze stanowiska ofiary,a odmiennie oprawcy.W pierwszym wypadku możemy mówić oczywiście o walorach wychowawczych.Ale czy dziecko również to rozumie?Może wzór zbrodni ugrzęźnie w jego podświadomości,by ujawnić się kiedyś w najmniej oczekiwanym momencie?-Coś jest na rzeczy w tym,co mówisz Janie-odzywa się kapelan.Kult miłości macierzyńskiej,symbol serca-symbol największej miłości znajduje się obecnie na pierwszym planie we współczesnym kościele.-Moi drodzy-konkludował milczący dotąd Tomasz.Gdzie wasze tezy,a gdzie ich realizacja?Wybacz drogi kapelanie,ale wytłumacz mi wobec tego,co ty robisz tutaj między nami,żołnierzami?Czemu chodzisz z rozpylaczem?Czy można w jednej osobie łączyć piekną ideę przebaczenia wrogom z ideą żołnierską?-Aleśmy ugrzęźli w absurdalności naszej epoki-wtrącił major Pawlak.Ludzkość,jakby się wstydziła swego ewolucyjnego rozwoju,wyzbywa się szybko zdobyczy kultury.Do czego to doprowadzi?-Widzisz-pada głos-ot egzystencja!Tak czy inaczej-mogiła!Nie warto mysleć nad ulepszaniem tego najgorszego ze światów.-Nie-zaprotestował Jan-po stokroć nie!W epoce wspaniałego rozwoju nauki i sztuki,naszym celem musi być służenie ludziom w doskonaleniu świadomości człowieka,indywidualnych i zbiorowych form jego życia,jego wartości wewnętrznych i zewnętrznych...Nie dokończył.Wpadł zdyszany goniec:-ALARM!Niemcy palą Antonówkę...!Bitwa w Policznie w dniu 11 czerwca 1944 roku.Liegenschaft Policzna:W majątku Policzna pracowała liczna grupa jeńców radzieckich,pilnowanych przez trzydziestoosobowy oddział SS i tyluż Kałmuków oraz polscy urzędnicy cywilni majątku.Celem akcji było zaopatrzenie się w żywność i mięso, uwolnienie jeńców radzieckich, ewentualnie zlikwidowanie załogi SS.Żolnierze niemieccy z Kałmukami zamieszkiwali murowany pałac,przystosowany przez nich do obrony, z rozbudowanymi gniazdami ciężkich karabinów maszynowych.Do akcji wyznaczonej na niedzielę 11 czerwca 1944 roku przystąpiły kompanie „Tomasza” i „Huragana”, całością dowodził „Grab”. Kompania „Marii”, w celu odwrócenia uwagi wroga, otrzymała zadanie rozwinięcia silnej akcji dywersyjnej na szosie Radom-Kozienice, co zresztą wykonała bardzo sumiennie likwidując każdego Niemca, który się tam w tym czasie pojawił. W dni świąteczne część załogi SS wyjeżdżała, by się zabawić w Garbatce lub Radomiu, co nieco osłabiało niemiecką obronę.Akcję rozpoczęła kompania „Huragana”, skoncentrowana na podstawie wyjściowej w lesie odległym o około 1000 metrów na zachód od zabudowań majątku. Jako ubezpieczenie działały dwa patrole. Jeden, pod dowództwem Józefa Bochni „Stacha” w sile drużyny, wzmocnionej lekkim karabinem maszynowym z obsługą Władysławem Chołujem „Gawronem” i Janem Rusieckim „Łukiem”, został skierowany na południowy skraj wioski Policzna z zadaniem ubezpieczenia akcji od południa z kierunku Zwolenia. Drugi patrol pod dowództwem plutonowego „Nieznanego” zamykał kierunek od Garbatki i Kozienic. Obydwa patrole otrzymały jako zadanie dodatkowy rozkaz zniszczenie połączeń telefonicznych na swoich kierunkach natychmiast po dojściu na wyznaczone miejsca. Następnie wyruszył ze swoją kompanią „Huragan”, wykorzystując jako osłonę zboża i zabudowania położone na zachód od pałacu.Nie udało się jednak zaskoczenie. Niemieckie posterunki obserwacyjne zaalarmowane strzelaniną w południowej części wioski spostrzegły natarcie partyzantów i załoga majątku zdołała w porę uruchomić cały swój system obronny. Kompania „Huragana” przywarła do ziemi, wykorzystując każde wgłębienie terenu, płoty i domy w najbliższej odległości od pałacu i cały swój ogień skierowała w okna i na stanowiska broni maszynowej nieprzyjaciela, wiążąc niemal w całości jego siły.   Dzięki temu „Grab” z kompanią „Tomasza”, idąc z podstawy wyjściowej od strony wschodniej, z Gródka, doszedł niezauważony do zabudowań gospodarczych majątku. Jego ludzie opanowali je kolejno i nawet jednej z grup udało się uchwycić najbardziej na wschód wysunięte skrzydło pałacu. Niemcy bronili się zaciekle w pozostałej części pałacu, wiązani ogniem dwóch plutonów, podczas gdy pozostałe plutony rozbijały maszyny rolnicze, zabierały świnie, bydło, konie, paszę oraz uwalniały 80 jeńców radzieckich. Po napełnieniu kilku wozów prowiantami, co trwało blisko dwie godziny, oddziały wycofały się przez wieś Antoniówkę do lasu w kierunku wsi Sucha.Na drodze z kierunku Zwolenia do Policzna ubezpieczenie z plutonu porucznika „Stacha”   Józefa Bochni zatrzymało jadący samochód, którym jak się okazało później, wybrali się na libację do Policznej dwaj dygnitarze niemieccy, Karl Jordan, szef aprowizacji na Główne Gubernatorstwo z Krakowa i Reinhold Berger, szef dystryktu radomskiego do spraw gospodarczych.   Jordana i Bergera uprowadzono do lasu, a kierowcę Polaka i von Vodke-kochankę Bergera, zwolniono na skutek przyrzeczeń, że zrobią wszystko, by przebywających w więzieniu w Radomiu 100 Polaków z powiatu kozienickiego wymienić na zatrzymanych. Do wymiany jednak nie doszło...Z akcji w Policznie kompania „Tomasza” wyszła bez strat,w kompani „Huragana” -dwóch partyzantów zostało ciężko rannych , z których jeden dwudziestoletni kpr.pchor. „Lotnik” Bogdan Bartosiński po kilkudniowych męczarniach zmarł w szpitalu polowym. Nieprzyjaciel miał dwóch zabitych,Jordana i Bergera-skazanych na śmierć i powieszonych oraz kilku rannych.Spotkanie po latach:Rok 1949.Do mojego gabinetu przyszła pacjentka.W pierwszej chwili nie mogę sobie przypomnieć,gdzie ją przedtem widziałem.Przecież gdzieś już chyba spotkaliśmy się.-Gdzie pani była w czasie okupacji?-W Policznej.Nagłe olśnienie.-Pani była moja branką!-wykrzykuję...-To pan ten bandzior...Śmiejemy się oboje,ucieszeni nieoczekiwanym spotkaniem.Nie było końca pytaniom o losy oddziału,o to co działo się po naszym odejściu,jak była reakcja Niemców.-Zjawiliście sie jak duchy, nie wiadomo skąd i jak duchy rozwialiście się nie wiadomo dokąd.Życzyliśmy wam dobrze,cieszyliśmy się z waszych zdobyczy.Ja jednak miałam do pana żal...o tę fałszywą kenkartę z marynarki,którą ktoś zabrał.Naraziło to nas na wielkie przykrości...Pacjentką była profesor WSM Maria Ichnowska z Warszawy.Dowódcy AK z akcji na Policzną:ppor.Józef Abramczyk ps.„Tomasz”:1912-2001-dowódca oddziału BCH,odnaczony VM kl. Vppor.Ignacy Pisarski,ps.,,Maria " :1914-1944.Zginął w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach 30 września 1944 roku w rejonie lasów pod Przysuchą.Odznaczony:KWx2,. por.Władysław Molenda, ps.„Grab":1902-1992.Odznaczony VM kl.Vpor.Kazimierz Aleksandrowicz ,ps.„Huragan”:1915-1982.Odznaczony: Krzyżem Złotym:(kl.IV) i Srebrnym Orderu Virtuti Militari:(kl.V), Krzyżem Walecznych, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Partyzanckim, Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi, Medalem za Warszawę 1939-1945.mjr Józef Pawlak,ps."Brzoza", "Bartosz" :1906 -1976.Komendant Obwodu AK Kozienice, odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militarni kl. V-(leg. nr 12961), Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami,Krzyżem Walecznych x 3, Krzyżem AK w 1968 roku.Kapelan ksiądz kanonik Stanisław Sikorski,ps.,,Borowik";,,Jęk" z Radomia:1910-1993.Kapelan 72 pp AK.Rozkazem Komendanta Kwatery Głównej AK,odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari kl.V.Rozkaz z dn.20 XII 1944 za:wyróżniające się męstwo i poświęcenie w pełnieniu służby duszpasterskiej podczas walk 72 pp w akcji Burza oraz męstwo w czasie bitwy w lasach niekłańskich w listopadzie 1944 roku.Odznaczony także:Krzyżem Oficersrskim Orderu Odrodzenia Polski,Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami,Krzyżem Walecznych,Medalem Wojska x 4.Krzyżem Armii Krajowej.Awansowany do stopnia pułkownika WP.ppor.Józef Bochnia,ps.,,Stach"-brak danych.por.Wiktor Kończyk,ps.,,Glinka"-brak danych.Łącznik,ps.,,magister Jan"-brak danych.ppor.Julian Aleksandrowicz,ps.,,Doktor Twardy":urodzony w roku 1908 w Krakowie w rodzinie żydowskiej.W 1933 roku ukończył studia lekarskie na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego.Brał czynny udział w kampanii wrześniowej.Jako oficer 74 pp brał udział w walkach pod Włoszczową i Częstochową.W dniu 16 IX 1939 roku stawił się wraz ze zorganizowaną przez siebie grupą bojową w koszarach w Łucku.W dniu 17 IX 1939 roku koszary zostały zajęte przez odziały pancerno-motorowe Armii Czerwonej.Szeregowych rozpuszczono do domów,a oficerów zarejestrowano i skierowano do obozu jeńców.W dniu 22 września 1939 roku,dzięki pomocy swego ordynansa,strzelca DANKA,ppor Twardy zorganizował ucieczkę z obozu.Następnie skierował się wraz z Dankiem do Lwowa,gdzie przebywał u swojej rodziny,w domu przy ulicy Jacka 8.W dniu 31 grudnia 1939 roku wraz z żoną,dzięki pomocy przemytników przekroczył granicę sowiecko-niemiecką.Danek pozostał we Lwowie.W dniu 15 stycznia 1940 roku wrócił do Krakowa,do mieszkania swoich rodziców na ulicy Przy Moście 1.W 1941 roku wraz z rodziną, trafił do getta w Krakowie, gdzie zorganizował szpital dla rekonwalescentów. Podczas likwidacji getta cudem udało mu się uratować.W dniu 13 marca 1943 roku wydostał się stamtąd kanałami wraz z żoną i synem.Dzięki pomocy Polaków i kolegów z 74 pułku piechoty przetrwał wraz z rodziną w zakonspirowanym mieszkaniu w Krakowie.Wiosną 1944 roku znalazł się w Korpusie „Jodła” 2 Dywizji AK. Jego działalność w partyzantce nie ograniczała się do niesienia pomocy medycznej. Jako dowódca plutonu brał czynny udział w walkach. W uznaniu zasług został odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari kl.V.Po zakończeniu wojny wrócił do Krakowa, a profesor Tadeusz Tempka przyjął go do swojejkliniki,gdzie uzyskał w 1947 r. habilitację.W 1950 roku został kierownikiem zorganizowanej przez siebie III Kliniki Chorób Wewnętrznych, która w 1971 roku została przekształcona w Klinikę Hematologii.Tytuł profesora nadzwyczajnego otrzymał w 1952 roku, a w 1956 roku został profesorem zwyczajnym.W 1978 roku przeszedł na emeryturę, nadal pracując i pozostając  w ścisłym kontakcie ze swoim zakładem.Zmarł 18 października 1988 roku z powodu choroby nowotworowej. Został pochowany na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.Profesor Julian Aleksandrowicz był światowej klasy hematologiem. Swoje badaniakoncentrował wokół problemu morfologii i funkcji komórek krwi. Był autorem własnej,oryginalnej teorii hemopoezy i wynikającej z niej klasyfikacji chorób krwi. W wyniku tychbadań przewidział istnienie nowych jednostek chorobowych, które faktycznie opisano w niedalekiej przyszłości.

Przydatne linki:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Korpus_Kawalerii_Ka%C5%82muckiej

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rosyjska_Armia_Wyzwole%C5%84cza

https://en.wikipedia.org/wiki/Oswald_Bosko

https://en.wikipedia.org/wiki/Julius_Madritsch

http://www.temi.pl/temi/publicystyka/5849-tarnow-mial-swojego-schindlera

http://www.mhk.pl/images/upload/oddzialy/fabryka-schindlera/spacery-edukacyjne/oczami-lekarza.pdf

Uzupełnienia:

Krzyż Orderu Virtuti Militari klasy 5,numer legitymacji:

1.por.Władysław Molenda, ps.„Grab"-numer 12972.

2.por.Kazimierz Aleksandrowicz ,ps.„Huragan”-numer 13020.

3.mjr Józef Pawlak,ps."Brzoza", "Bartosz"-numer 12961.

4.ppor.Julian Aleksandrowicz,ps.,,Doktor Twardy"-numer 13019.

Podziękowania dla Tomasza vel Krakow1.

Źródła:1.Julian Alekasndrowicz:,,Kartki z dziennika Doktora Twardego";Wydawnictwo Literackie Kraków-Wrocław;1983,stron 200.2.Wiadomości Zootechniczne, R. LIII (2015), 1: 73–75.3.Zeszyt kombatancki nr.39:J.Pawlak,Bartosz:,,Pięć lat w szeregach armii podziemnej".4.Józef Abramczyk,Tomasz:,,Partyzanci z Kozienickiej puszczy."; Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza;Warszawa,1971,stron 414.

Opinie (21)

zylkos

Hello,Drogi Tomaszu:KRAKOW1!Jeżeli przeczytałeś już ten artykuł,to w miarę możliwości polecaj wszystkim swoim polskim przyjaciołom w USA jak i dalej.Mam nadzieję,że także Twoi amerykańscy przyjaciele zechcą zapoznać się z treścią owego wpisu,przetłumacz IM co tu napisałem. Od razu Podziękowania za sprawdzenie listy VM.Pozdrawiam,Artur DEAR TOM,Txh,Seasons Greetings to YOU.Artur [2018-02-01 18:17]

zylkos

Przypisy z Dziennika: [2018-02-02 22:54]

zylkos

str.64 [2018-02-02 22:57]

zylkos

Str.65 [2018-02-02 22:58]

zylkos

Str.69 [2018-02-02 23:00]

zylkos

Ciekawy przypis na str.29 [2018-02-02 23:01]

zylkos

Związek Bojowników o Wolność i Demokrację>Stowarzyszenie Wyższej Użyteczności.Zarząd Koła Miejskiego w Przemyślu.Do użytku wewnętrznego. [2018-02-05 18:54]

zylkos

Rok I,kwartał III 1978 rok. [2018-02-05 18:58]

zylkos

Str.24.Witold TOKARZ,więzień nr 93244,obóz koncentracyjny Oświęcim. [2018-02-05 18:59]

zylkos

str.25 [2018-02-05 19:01]

zylkos

str.26 [2018-02-05 19:33]

zylkos

str.26 [2018-02-05 19:34]

zylkos

str.27 [2018-02-05 19:35]

zylkos

str.28 [2018-02-05 19:36]

zylkos

str.29 [2018-02-05 19:37]

zylkos

str.30 [2018-02-05 19:38]

zylkos

str.31 [2018-02-05 19:39]

zylkos

Str.32 [2018-02-05 19:40]

zylkos

zapowiedz następnego artykułu:,,Bitwy polskich partyzantów\". [2018-02-06 11:41]

zylkos

...komendant KŁOS postanowił zorganizować zasadzkę wysyłając do akcji kompanię dowodzona przez ambitnego oficera porucznika POLESZUKA... [2018-02-06 11:43]

zylkos

....I znowu nad ranem rozbrzmiał las echem tak dobrze znanych odgłosów bitwy.Niemcy już zdołali skoncentrować znaczne siły.Na czele ich kolumny posuwał się czołg typu TYGRYS,trzy samochody pancerne i kilka aut wyładowanych żołnierzami... [2018-02-06 11:47]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Portal Historyczny dobroni.pl - 2018

25 maja 2018 roku wchodzi w ycie Rozporzdzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakada na nas obowizek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies



Owiadczam, i zapoznaem sie z Polityk prywatnoci i zgadzam si na zapisywanie i przechowywanie w mojej przegldarce internetowej tzw. plikw cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisw oraz parametrw zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERW.

Administratorzy danych / Podmioty ktrym powierzenie przetwarzania powierzono

Hoblo Sp z o.o.,Warszawa 02-761, ul. Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.wiadczenie usug drog elektroniczn
3.dopasowanie treci stron internetowych do preferencji i zainteresowa
4.wykrywanie botw i naduy w usugach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usug (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne ? zgoda
2.wiadczenie usug drog elektroniczn - niezbdno danych do wiadczenia usugi
3.pozostae cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzajce dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowizujcego prawa.

Prawa osoby, ktrej dane dotycz

Prawo dania sprostowania, usunicia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, ktrej dane dotycz.

Informacje dodatkowe

Wicej o zasadach przetwarzania danych w ?Polityce prywatnoci?

Ustawienia